#muzyka #rockpsychodeliczny #rockprogresywny #pinkfloyd #70s #lifelikejukebox
2 października 1970 r. zespół Pink Floyd wydał nagrany w londyńskich Abbey Road Studios piąty album studyjny – „Atom Heart Mother”.
Fundamentem albumu jest blisko dwudziestoczterominutowa tytułowa suita, w której wykorzystano orkiestrę oraz chór. Pozostałe utwory to krótkie, melodyjne kompozycje („If”, „Summer ’68” i „Fat Old Sun”) oraz kolaż dźwięków – „Alan’s Psychedelic Breakfast”.
„Atom Heart Mother” jest kompozycją stworzoną przy współpracy z Ronem Geesinem – pianistą i kompozytorem awangardowym. Jest najdłuższym, niepodzielonym utworem w dyskografii Pink Floyd (ustępuje jedynie kompozycji „Shine on You Crazy Diamond” rozdzielonej z powodu rozmiaru na dwie ścieżki). W dużym stopniu wykorzystano w nim dźwięki pozamuzyczne – tętent i rżenie koni, odgłosy wybuchów, huk silnika motocyklowego czy przejeżdżającego pociągu. Tytuł roboczy suity zmieniał się kilkakrotnie w trakcie jej powstawania. Pierwszy zapisany ręką Rona Geesina tytuł brzmiał „Epic”. Następnie tytuł zmieniono na „The Amazing Pudding”. W lipcu 1970 r. zdecydowano się na zmianę tytułu na „Atom Heart Mother”, który Geesin znalazł w gazecie Evening Standard (16/7/70) w artykule, który opisywał kobietę w ciąży z rozrusznikiem serca.
Album zamyka intrygujący eksperyment dźwiękowy. Osią „Alan’s Psychedelic Breakfast” są bowiem odgłosy przygotowywania śniadania. Alan Stiles – techniczny zespołu – trzaska szafką, popija kawę, smaży jajecznicę. A w to wszystko wplecione są trzy instrumentalne miniaturki. Wright proponuje drobiazg na instrumenty klawiszowe, oparty na konstrukcji kanonu, Gilmour przyniósł zwięzłą miniaturkę na gitarę, a na koniec cały zespół wykonuje całkiem zgrabny, melodyjny fragment instrumentalny. Cały utwór zamyka kapanie wody – na winylu odtwarzane ad infinitum, aż do ręcznego zatrzymania odtwarzacza. Panowie jeden raz wykonali ten utwór na żywo, w wersji 22-minutowej – długo, bo Nick Mason smażył na scenie jajecznicę (tzn. na kuchence i patelni, nie na deskach sceny).
Płyta to – pod wieloma względami – przełomowa. Pierwszy album zespołu, który dotarł na szczyt brytyjskich zestawień. Pod wieloma względami pierwszy album „klasycznego” Pink Floyd. Zespół porzuca już space-rockowe epopeje, międzygwiezdne podróże i opowieści oparte na chińskich księgach, do czego zresztą nawiązuje sama okładka (miała być tak prosta jak tylko się da, bez żadnych odjazdowych kolaży – gdy podczas dyskusji ktoś rzucił pomysł z krową na łące, Storm Thorgerson z miejsca chwycił aparat, pojechał poza Londyn i sfotografował pierwszą napotkaną krowę na pastwisku) – coraz więcej miejsca zajmują bardziej przyziemne, „ludzkie” tematy. Brzmieniowo też zespół zdecydowanie już wkracza na ścieżkę prowadzącą do „The Dark Side of the Moon” – choćby w bardziej przemyślanym niż wcześniej użyciu przeróżnych efektów dźwiękowych. Przy całej niechęci zespołu do utworu tytułowego – to właśnie z tej płyty i kompozycji tytułowej wywodzą się właściwie wszystkie przyszłe arcydzieła zespołu.
(źródła: http://pl.wikipedia.org/wiki/Atom_Heart_Mother , https://pl.wikipedia.org/wiki/Atom_Heart_Mother_(utw%C3%B3r) , http://artrock.pl/recenzje/43727/pink_floyd_atom_heart_mother.html )
Pink Floyd – „Summer ’68”